O.S.T.R. w Strefie Rozmowy

11 grudnia 2009, 0:45 am | Brak odpowiedzi »

 

Czwartkowy wieczór był dla mnie fajną odskocznią od nudnych, cotygodniowych wykładów na PWR. Po wykładzie z miernictwa i paru piwkach wybrałem się na rozmowę z Adamem Ostrowskim. Bardzo fajny event. Ostry nie tak zjarany jak na koncertach, więc pogadał dłużej i bardziej z sensem. Jak stałem przed budynkiem na szlugu to akurat wchodził i rzuciłem tylko “siemka”, ale za to potem, w drugiej części programu ludzie zadawali pytania przez mikrofon. Padło 6-7 pytań, w tym moje:

- Słuchaj Adam, twoja nowa płyta - “Tylko dla dorosłych” - dlaczego akurat taki tytuł?

Odpowiadał długo i zawile, nie chciał się zdradzać za bardzo. Płyta ma być gotowa do końca stycznia, w głowie powstawała już od 6 lat. Premiera zapowiedziana na 26 lutego. Będzie mało gości, bo to autorski, osobisty materiał - który wyląduje na koncept albumie. To nowość dla O.S.T.R.a, jestem ciekawy jak to wyjdzie… Oprócz tego czekam na wspólny, producencki album, który powstaje przy współpracy ze świetnymi Returnersami.

O wydarzeniu dowiedziałem się stąd, dzięki Klaudii:

http://projektsbs.pl/strefarozmowy/40-ostrwstrefierozmowy

Vademecum dobrego gościa cz.2

12 listopada 2009, 0:18 am | 2 odpowiedzi »

Przez ostatnie trzy dni miałem uczyć się do jutrzejszego kolokwium. Niestety Emil pokrzyżował mi plany i już w poniedziałek po swoich zajęciach wpadł do mnie z połówką. Żal mi było odmawiać, zadzwoniliśmy po parę osób i zabawa trwała do rana. Kiedy wytrzeźwiałem doszedłem do wniosku, że muszę Wam przekazać jeszcze kilka rzeczy, chociaż sam też będę pamiętać o kilku sprawach - na przykład żeby aż tyle nie pić, bo potem nie ogarniam wszystkiego i gubię portfel we własnym domu. Tym razem mniej punktów, ale chyba ważniejsze niż wszystkie z poprzedniej notki razem wzięte. Do rzeczy.

6. Palenie w domu

Może po pijaku byłem bardziej pobłażliwy, ale jak znowu zobaczę, że ktoś jara w domu, to wzorem Tostera złamię fajkę i zamknę na pół godziny na balkonie. Po pierwsze, zostaje smród na kilka godzin. Po drugie, a nuż komuś spadnie fajka i mam przypalony parkiet plus opierdol od rodziców. Po trzecie rano znalazłem kilka kiepów w szklankach ze zlewkami - i weź to potem myj … Chyba rozwieszę znaczki “zakaz palenia”, ale mam nadzieję że po tym wykładzie to nie będzie potrzebne. Oczywiście na balkonie palimy bez problemu, byle nie wyrzucać petów na podwórko.

imprezka
Takich scen nawet się nie spodziewajcie.

7. Zakłócanie ciszy nocnej

W poniedziałek w okolicach 23 wpadła policja, na szczęście skończyło się na spisaniu, ale następnym razem nie obejdzie się bez mandatu w wysokości 200zł. Wiem, że to była po części moja wina, bo przesadzałem z muzyką. Następnym razem o 22 wyłączam wieżę i skręcam głośniki do połowy, ale gdyby zdarzyło się, że mundurowi znowu do nas przyjadą, to robimy zrzutę. Na pewno kilkanaście złotych mniej Was zaboli niż mnie dwie stówki.

Jutro (czwartek) przed 20 zapraszam na piwko, a potem lecimy do W-Z. Tymczasem wracam do różniczkowania. Dobranoc.

Vademecum dobrego gościa

9 listopada 2009, 2:09 am | 3 odpowiedzi »

Jak zapewne większość z Was wie, bo dość obnosiłem się z moją radością spowodowaną tym wydarzeniem - od dzisiaj, przez następne trzy tygodnie - mieszkam sam. Rodzice wyjechali na zasłużony urlop, Padre wrzucił flagę w kolorach Rastafari na naszą-klasę, Mami pożegnała się z kółkiem różańcowym i zaczynamy 21 dni imprez!!! Muahahaha, ogień!!! Szalejemy!

Takiego wała!

Okej, może będę się czuł się trochę samotny - w końcu nie będzie do kogo otworzyć japy wśród własnych czterech ścian, ale to nie znaczy, że codziennie chcę mieć rozpierdol i masę ludu na chacie ;p Dlatego odpowiadając na spore zainteresowanie tym faktem - “ej Buja, kiedy impreza?” - odpowiadam - NIGDY!

Ale ale.

Impreza imprezą, 10-15 osób to jeszcze popijawa a nie impreza, dlatego dla grup właśnie w takiej liczności prezentuję następujące vademecum zawarte w kilku punktach. Czyli - jak przyjść do Bui, napierdolić się i zostawić po sobie dobre wrażenie ;p

1. Szama

Ok, znany jestem z tego że potrafię dobrą szamę zmotać jak Gandalf fajerwerki, ale mam pewien ograniczony budżet i szczerze mówiąc wolę go wydać na alkohol, także jeżeli wbijasz do mnie - nie licz na gastro. Lodówka będzie pusta jak łep Dody, pozostanie Ci jedynie zlizywanie szronu. Także jeśli wbijasz na głodniaka - porzygasz się od picia na pusty żołądek. Zjedz w domu albo przynieś czipsy, paluszki, mrożoną pizzę - whatever ;p

2. Alko

“Mieszkam sam” brzmi tak, jakbym miał własne mieszkanko, ale logicznym jest, że tak nie jest! Nie ma żadnej parapetówy, nie mam urodzin, imieniny miałem w czerwcu, do świąt też trochę zostało. Dlatego zawsze przychodź zaopatrzony/a w alkohol. Co prawda w moim prywatnym barku zawsze znajdzie się jakieś pół litra, ale do czasu kiedy sam tego nie wychleję. Wiadomka, kielona dla znajomych można polać, ale się tym nie najebiecie. Dodam, że mieszkam w dzielnicy gdzie monopol stoi na każdym rogu - o każdej porze dnia i nocy można się zaopatrzyć.

3. Bilety

Haha, myślicie że mi odjebało i będę pieczątki wlepiał każdemu. Nie będę. Ale proszę Was - jak już się umówimy, nie przyprowadzajcie znajomych swoich znajomych i postarajcie się zamknąć w grupie 10-15 osób. Nie mam 120 m^2, a podusić się nie chcemy, prawda?

4. Nocleg

Cóż, jestem w stanie zapewnić nocleg dla 9 osób. Z tych kilkunastu o których mowa była w poprzednim punkcie, kilka będzie musiało wypierdalać. Proste!

5. Data

Co prawda już dzisiaj moglibyśmy chlać, ale w czwartek mam jebane kolokwium.. także proszę, wstrzymajcie się do czwartku - a potem… OGIEŃ!!!!!!; p

ps. pogodziłem się z jedną z byłych, koniec świata jest bliski

Buja, joł!

Piątkowy frustrat

3 listopada 2009, 0:57 am | Brak odpowiedzi »

Zacznę od banału. Najpierw jednak dodam, że poprzednia notka była moim zdaniem chujowa. Za dużo chyba wtedy wypiłem i z tego co chciałem napisać wyszedł jakiś bełkot. No nic, następnym razem spróbuję to napisać bardziej zwięźle i wrzucę do jakiegoś działu, którego i tak nikt nigdy nie będzie czytał. Tymczasem dzisiejsza dawka przemyśleń będzie trochę w polskim stylu, bo mam zamiar ponarzekać. Napiszę o czymś, co wielu z Was spotyka pewnie na co dzień w swoim nastoletnim i jakże-już-dorosłym życiu, ale mnie to czasami się wyjątkowo naprzykrza. Tak jak w piątkowe popołudnie.

Otóż wracałem właśnie z obiadu od babci po trochę ciężkim dniu w robocie. Jak na końcówkę października całkiem nieźle pizgało, nie miałem zamiaru marznąć na przystanku gdzieś na Gaju w oczekiwaniu na mój autobus. Poza tym byłem umówiony i choćby autobus gnał z prędkością światła, to i tak nie zdążyłbym spotkać się o ustalonej godzinie zahaczając wcześniej o dom. Wychodząc zza rogu zobaczyłem podjeżdżający autobus, to doginam ile sił w nogach i już dobiegłem do pierwszych drzwi, a ten !@#$ kierowca zamknął je przede mną. W podskokach dotarłem do następnych, a te jak w dominie zamknęły się chwilę po pierwszych… “Ja pierdolę” wycedziłem przez zęby i klapnąłem sobie na przystanku czekając na jakiś kolejny środek pieprzonej komunikacji miejskiej. Czy ci niedorozwinięci kierowcy myślą, że jak zamkną drzwi kolesiowi w kapturze, to im w domu żona zupy nie przesoli? Może chcą dorównać swoim skurwysyństwem do poziomu kanarów? Załamka.

Druga akcja, już na ławce. Siedzę sobie i słucham dobrego rapu, podbija jakaś naprawdę fajna dziewczyna. “Przepraszam, czy jechał już autobus sto cztrr rerere ść ?” - zdjąłem słuchawki - “Słucham?” - i w tym czasie wtrącił się jakiś cuchnący naftaliną moher siedzący po mojej lewicy - “Jechał, jechał… jechało!”, a laska tak się spłoszyła że poszła gdzieś dalej. Dziękuję bardzo droga babciu (przystanek jest obok kościoła, pewnie wracała z mszy), że mnie wyręczyłaś w tej jakże ciekawie zapowiadającej się rozmowie.

Jakby tego było mało, to w autobusie, który w końcu kiedyś przyjechał, rozładował mi się odtwarzacz i musiałem słuchać tych głupot, których zawsze słucha się jadąc tramwajem lub busem. Ale to temat na inną notkę, kiedyś na pewno to wykorzystam. Na szczęście wieczór tego dnia w Bezsenności zaliczam do wyjątkowo udanych, zmęczenie i frustracja zniknęła razem z pierwszą kawą, a potem było już tylko piwo za piwem ;p

ps. tak teraz czytam notkę i tytuł “konflikt pokoleń” kompletnie mi nie pasuje. dlatego zmieniam na bardziej trafny.

Po co ten blog?

23 października 2009, 0:38 am | Brak odpowiedzi »

Po co ten blog? Ok. Już wyjaśniam. W wakacje stworzyłem sobie jakiś wytwór w głowie. Myślałem, że nie zdam matury, pójdę do pracy i będę miał mnóstwo czasu dla siebie. A jak mam mnóstwo czasu dla siebie, to myślę. Niektóre myśli są na tyle błyskotliwe, że mam prze-ogromną chęć podzielenia się nimi z Wami. Tymczasem rzeczywistość spłatała mi psikusa. Zdałem poprawkową maturę i poszedłem na studia. I co? Dalej mam dokładnie tyle samo wolnego czasu, co kiedyś… Wolne piątki, co drugie poniedziałki i środy? Czy to nie są wakacje?! Czy tego chciałem czy nie, mój styl życia w ogóle się nie zmienił. Dalej chodzę spać o 2, 3 w nocy.

Ale co z tego?

Jak zapewne część z Was zauważyła - podtytuł bloga brzmi - “zawsze po północy”. I taki ma być właśnie charakter tej strony. Jest 1:33, leżę sobie w łóżku, kradnę sąsiadom internet i piszę co mi ślina na klawiaturę przyniesie. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Mam nadzieję, że sprzedam Wam kilka prawd wytworzonych w umyśle zawieszonym gdzieś między oniryzmem a studencką codziennością. Jednocześnie pragnę wprowadzić Was w ten nocny nastrój poimprezowych rozkmin bądź też zupełnie samotnych nocy… Czasem zapodam jakąś klimatyczną nutkę, innym razem będzie to przepis na romantyczną kolację z dziewczyną (uwierzcie mi, że umiem gotować), a jeszcze następnym - klimatyczne zdjęcie.

Co z tego wyjdzie - zobaczymy. Jestem na ścisłym kierunku, ale dopóki moja humanistyczna cząstka we mnie żyje - będziecie musieli czytać to gówno.

Posprzątane

19 sierpnia 2009, 0:47 am | Brak odpowiedzi »

No, to spędziłem kilka godzin nocnych na renowacji tej strony. To tłumaczy śpiący nastrój i bardzo ciemną kolorystykę. Tematy, które będę tutaj poruszał, również będą związane - mniej lub bardziej - z nocą i snem. Przy okazji dodam, że usunąłem 70 starych wpisów. Zostawiłem sobie tylko relację z wyprawy do Indii, bo uważam, że to były jedyne w miarę poczytne posty. Zapisałem też komentarze, wynikało z nich, że kilka osób polubiło mój styl. Teraz czas na coś nowego. Stay tuned, wkrótce więcej szczegółów.

Sprzątanie

18 sierpnia 2009, 1:32 am | Brak odpowiedzi »

Blog jest strasznie zapuszczony, trzeba tu trochę posprzątać. Szczerze mówiąc, to zupełnie mi się nie podoba w obecnej formie. Postaram się go jakoś przebudować.